Kvelertak – Nattesferd

kvelertak nattesferd1985 to dobry rocznik. Prawdę mówiąc to mój rocznik także musiał być dobry;) Zatem utwór pokręconych Norwegów, zapowiadający zbliżający się album, również powinien skoro zawierał taką a nie inną kombinację cyfr. Jednak teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką i „1985” zrobił na mnie zdecydowanie kiepskie wrażenie.

Nie mogę powiedzieć żebym przebierał nogami w oczekiwaniu na zbliżający się „Nattesferd”. Po usłyszeniu jego zapowiedzi robiłem to w jeszcze mniejszym stopniu. Czytaj dalej Kvelertak – Nattesferd

Wo Fat – Midnight Cometh

wo fat midnight comethW momencie wypuszczenia do sieci „Riffborn” – pierwszej zapowiedzi „Midnight Cometh” – wiadomo było, że ekipa Wo Fat stworzyła coś wyjątkowego. Dynamika, świetny riff, przebojowość i genialne zwolnienie w środku utworu sprawiają, że „Riffborn” raz puszczony „dalej puszcza się sam”;) Czytaj dalej Wo Fat – Midnight Cometh

Hatebreed – The Concrete Confessional

hatebreed concrete confessionalHatebreed to pewnego rodzaju fanomen: od prawie 20 lat grają praktycznie to samo a i tak informacje o nadchodzącym nowym wydawnictwie wywołują u mnie szybsze bicie serca i tupanie nogą w oczekiwaniu na premierę. Odsłuch efektów pracy muzyków z Wellingford zawsze sprawia mi wielką przyjemność i na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia.

W przypadku „The Concrete Confessional”  ten banan od ucha do ucha ma o tyle ułatwione zadanie, że krążek rozpoczyna się od niesamowitego uderzenia w postaci „A.D.” Czytaj dalej Hatebreed – The Concrete Confessional

Tides From Nebula – Safehaven

tides from nebula safehavenCo jakiś w czas w różnego rodzaju mediach opiniotwórczych pojawiają się przebąkiwania o tym, że post rock się skończył i jest to gatunek do cna wypalony, że nic już nie da się w nim zrobić.  Oczywiście niczego nowego też już w nim nie odkryjemy… Jako potwierdzenie tej tezy ukazują się takie albumy jak „Wilderness” Explosions In The Sky, który wielkiej rewelacji nie robi.

W tym momencie człowiek chciałby stwierdzić: „no tak – mają rację, post rock się skończył i nic już z niego nie będzie…”. Czytaj dalej Tides From Nebula – Safehaven

Wes Borland – Crystal Machete

wes borland crystal macheteBez jakiejkolwiek promocji, rozgłosu i hucznych zapowiedzi w wersji solowej zadebiutował Wes Borland. Przyczyny takiego akurat zachowania mogły być różne. Po przesłuchaniu „Crystal Machete” każdy może wysnuć swoje wnioski na ten temat. Jedno natomiast jest pewne: najbardziej ekscentryczny z członków Limp Bizkit w wersji solowej to coś totalnie innego niż muzyka, którą tworzył ze swoją kapelą macierzystą. Czytaj dalej Wes Borland – Crystal Machete

Two Timer – The Big Ass Beer To Go

two timer the big ass beer to goŚwiat mainstreamowej muzyki jest świetnie poukładany. Wszystko musi mieścić się we wzorcu. Nie może przekraczać określonego czasu trwania, musi być lekkie, skoczne, miłe i przyjemne dla ucha. Tylko przy spełnieniu wszystkich tych wymogów istnieje szansa, że produkt się wybije i trafi pod strzechy.

Na szczęście istnieje równoległy – alternatywny świat gdzie głównym calem nie jest zostanie milionerem / miliarderem tylko tworzenie muzyki dla odbiorcy bardziej wymagającego niż fan Gangu Albanii. Czytaj dalej Two Timer – The Big Ass Beer To Go

Hey – Błysk

hey błyskJuż dawno żaden nowy materiał od Hey nie zrobił na mnie tak kiepskiego pierwszego wrażenia jak „Błysk”. Nawet „Do Rycerzy…” podeszło mi lepiej. A tu? Totalnie nic, zero chemii, żadnego zainteresowania i chęci do ponownego odpalenia płytki. A przecież miało być tak pięknie…

Gdzieś w Internecie pojawiły się informacje o tym, że „Błysk” ma być powrotem do gitarowego grania sprzed lat. Takie info z biegu spowodowało u mnie szybsze bicie serca. Nie liczyłem na klimaty sprzed 17 lat ze „stop” ale może chociaż poocieralibyśmy się o „Echosystem” i [sic!] ?  Czytaj dalej Hey – Błysk

Łona i Webber – Nawiasem Mówiąc

łona i webber nawiasem mówiącNa przestrzeni ostatnich lat wielokrotnie wspominałem o mojej dawnej przygodzie z polskim hip hopem: o tym, że to już przeszłość i dziś tylko Łona z Webberem, OSTRy i Eldo są w stanie przyciągnąć moją uwagę. I że nawet na ich wydawnictwa nie czekam z niecierpliwością tylko sięgam po jakimś czasie – bardziej z sentymentu do dawnych czasów niż czystej ciekawości.

No i faktycznie z OSTRym i Eldo tak jest. Jeśli natomiast chodzi o reprezentantów Szczecina to kilka tygodni temu zdałem sobie sprawę z tego, że każdy ich kolejny album wywołuje u mnie reakcję podobną jak u psa Pawłowa. Czytaj dalej Łona i Webber – Nawiasem Mówiąc

Deftones – Gore

deftones goreZespół Deftones jest częścią mojej muzycznej przygody od bodajże 2003 roku. Ciekawym i wyjątkowo przyjemnym uczuciem jest możliwość śledzenia na bieżąco rozwoju tej grupy i ewolucji jej stylu z albumu na album.

Jest to też uczucie momentami wybitnie dołujące bo bezczelnie uświadamia człowiekowi ekspresowy upływ czasu. Coś na zasadzie: „to już 13 lat? Kiedy to zleciało?!”. Niestety zleciało i to nie wiadomo kiedy. W tym okresie w zespole wiele się wydarzyło.

Czytaj dalej Deftones – Gore

Dobra muzyka 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu